wtorek, 11 listopada 2014

Masz swój cel?

Główna refleksja jaka nasuwa mi się po prawie półtora miesiąca mieszkania w wielkim mieście, to dewiza, że tylko posiadanie celu zmusza nas to działania. Od lat miałam jakiś cel. Od podstawówki była to myśl o studiach i zdaniu matury, potem rok pracy aby mieć coś na start. Teraz gdy znalazłam już prace ''na chwile'', celów jest mnóstwo. Praca wymaga stawiania sobie celów każdego dnia i realizacji ich. Czy mi to przeszkadza? Trudno powiedzieć. Wyniki w ciągu pierwszych dwóch tygodni są dobre lecz każdego dnia towarzyszy mi lęk, że jutro może być gorzej, że nie osiągnę tego czego bym chciała a to będzie niosło za sobą konsekwencje. Ponad rok pracowałam w miejscu, w którym cel był niepotrzebny, liczyła się praca, była ona  monotonna. Tutaj jest inaczej, trzy tygodnie dostarczyły wielu wrażeń, emocji. To motywuje. Masz cel, masz ambicje. Mimowolnie przyswajasz wiedzę, uczysz się nowych rzeczy, kształtujesz charakter. Jestem pesymistą. Cel to nie jest słowo towarzyszące mi na codzień. Uczę się dostrzegać fakty, które są prawdziwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz